O blogu

O mnie

Cześć! Nazywam się Kuba i jestem studentem chemii na Uniwersytecie Śląskim. Aktualnie wegetarianin, na najlepszej drodze do zostania weganinem ? W wolnym czasie (którego, nie ma co ukrywać, wiecznie mi brakuje) czytam, oglądam, inspiruję się, gotuję i smakuję. Mogłem zostać blogerem modowym, ale co to za filozofia (w moim wypadku) dobrać spodnie do czarnego t-shirta? Jestem największym fanem muffinek, sosu pomidorowego i półproduktów wykonywanych we własnej kuchni.

Mam nadzieję, że publikowane przeze mnie treści będą Ci się podobać i będziesz moim stałym gościem.

Historia powstania bloga

Od kiedy pamiętam, zawsze coś gotowałem. Zaczynałem od prostych potraw, poprzez nieco bardziej skomplikowane, aż do trudnych. Nie zawsze było (i jest!) łatwo, nie zawsze wszystko wychodzi ładne i smaczne. Lecz dla mnie gotowanie to przede wszystkim świetna zabawa! Ogromną radość sprawa mi gotowanie dla ludzi – uwielbiam, gdy ktoś je coś, co własnoręcznie przyrządziłem. Największym komplementem, jaki mogę usłyszeć od drugiej osoby jest: “Dziękuję, to było pyszne!”.

Chęć dzielenia się przygotowanymi daniami postanowiłem przenieść także do Internetu. Zaczynałem bardzo przeciętnie – od prywatnego konta na Instagramie. Zauważyłem, że moje dania wzbudzają zainteresowanie – to dawało ogromną radość!

Aż w końcu nastał dzień, w którym postanowiłem stworzyć VeganTaste.pl. Blog zaczął raczkować w połowie kwietnia 2017r. 🙂

Tematyka bloga

Moim początkowym zamiarem było stworzenie bloga typowo kulinarnego – przepisy na potrawy wegańskie i wegetariańskie. Jednak pisząc kolejne przepisy uświadomiłem sobie, że bycie wege to nie tylko gotowanie! To cała kultura i sposób życia, dlatego postanowiłem poszerzyć tematykę mojego bloga i aktualnie definiuję ją jako wege lifestyle.

„Blog jakich wiele…”

Nie ma co ukrywać – weganizm i wegetarianizm od długiego czasu są modne i nic nie zapowiada, by miało to się zmienić. Jest wiele blogów o tematyce wegetariańskiej, dlatego nawet Ty, drogi Czytelniku, możesz stwierdzić, że ten blog jest taki sam jak każdy inny. Ale…

Znasz to uczucie, gdy znajdujesz interesujący Cię przepis, przeglądasz listę składników, ogarnia Cię ogromna radość, bo wszystko, czego potrzebujesz jest w lodówce, ale okazuje się, że brakuje Ci kluczowego składnika, którego nazwa pochodzi rodem z krainy science-fiction?

Ja znam.

I strasznie mnie to denerwuje. Dlatego na blogu będę starał się publikować przepisy z listą składników dostępnych w każdym większym sklepie.


Pin It on Pinterest