Jestem wege, ale kebaba zjeść mogę!

Jestem wege, ale kebaba zjeść mogę!

W swoim życiu wyznaję wiele zasad. Jedna z nich brzmi:

Pisz ludziom w Internecie to, co powiedziałbyś im prosto w twarz.

Więc dzisiaj napiszę. Będzie dużo internetowego hejtu, za którym nieszczególnie przepadam, więc Czytelniku, jeśli jesteś wrażliwy, zrezygnuj z dalszej lektury i lepiej zrób pyszne bananowe muffinki.

Poniższy wpis to zbiór historii moich bliższych lub dalszych “znajomych”. Imiona bohaterów tekstu zostały zmienione, bo nie chodzi tutaj o to, by kogoś obrażać. Raczej pragnę rozprawić się z niektórymi “modnymi” zjawiskami i zwrócić Twoją uwagę na pewien problem.

Dieta bezglutenowa

Kasia jest na diecie bezglutenowej. Od kiedy pamiętam. Znamy się kilka lat, a ona konsekwentnie wystrzega się glutenu. Zero makaronu, mącznych produktów. Samo zdrowie. Dlaczego? Kasia wcale nie choruje na celiakię. Kasia jest na diecie bezglutenowej bo to modne i prozdrowotne. Przecież gluten to ten zły i niedobry! A ona wyczytała w swoim damskim pisemku, że gluten spowoduje, że wyłysieje i będzie wyglądać jak Baba Jaga (a artykuł napisał pewnie pan Zdzisio z garażu). Kasiu. Zdrowi ludzie od zawsze jedli gluten zawarty w żywności, jedzą nadal i będą jeść zawsze. I nie umrą 30 lat wcześniej.

Jakby tego było mało, Kasia nie ma oporów, by ze swoim chłopakiem iść na pizzę. Oczywiście ciasto na pizzę jest zrobione z bezglutenowej mąki kasztanowej. Bujda na resorach. Zwykła pszenna mąka. Kasiu proszę, przestań opowiadać farmazony i się zdecyduj. Albo nie jesz glutenu – szanuję to, bo to Twój świadomy wybór – albo chodzisz na pizzę i nie mówisz, że jesteś na diecie bezglutenowej.

Melanżowicz

Miałem kiedyś kolegę, który niczym chłopak wyjęty z mema, każdej nowo poznanej osobie mówił, że jest wegetarianinem. Trochę to śmieszne, ale przecież wegetarianina poznasz po tym, że sam Ci o tym powie. Wszystko w porządku, taki typ człowieka, jeśli chce, niech mówi. Ale, do diaska, do teraz nie potrafię zrozumieć, dlaczego po każdej solidnej popijawie Adrian jadł kebab? Kiedyś nawet próbował mi wmówić, że przecież kupił wegetariański. Z pewnością! Byłem pijany, ale to ciemne coś w środku nie wyglądało na sałatę. A może kolega poprosił o kebab z korą lipy zamiast mięsa?

Nie sądzę. Uświadomiłem go, że to, co zjadł, kiedyś żyło, miało oczy, może nawet ogon… Chociaż wydaje mi się, że on był tego w pełni świadomy.

Serniczek ciotki Grażyny

Postanowiłem nie jeść w ogóle słodyczy. Słyszałeś już coś takiego? Ja słyszę to od połowy znajomych, szczególnie w okolicach Nowego Roku. Wybrany delikwent konsekwentnie trzyma się swojego postanowienia – do momentu gdy ciotka Grażyna nie zadzwoni z zaproszeniem na urodziny swoje/wujka/kuzyna. Impreza trwa, bohater (dajmy na to, Michał) unika jak ognia ciast, ciasteczek i wszystkich innych uśmiechających się do niego pyszności. Aż tu nagle BĘC! Dopada go ciotka i rzecze: Michałku, ale nie zjadłeś jeszcze serniczka. Nałożę ci kawałek. Michał otrzymuje talerz z ciastem i co? Odmówi kochanej cioci? Sprawi jej przykrość? Absolutnie! Wsuwa sernik, aż mu się uszy trzęsą. Później kolejny kawałeczek i następny… Ciocia zadowolona, podniebienie Michała także, ale obietnica niestety poszła się solić. Czy aby na pewno? Przecież wokół jest tylko rodzina, znajomi się nie dowiedzą, bo skąd?

Następnego dnia Michał wraca do pracy/szkoły i rzuca: Wiecie co? Byłem na urodzinach u cioci Grażynki i nie zjadłem nic słodkiego!

To wszystko to geny

To nie moja wina, że jestem gruba, mam takie geny! Tak każdemu mówi Hania. Geny? Jakie geny? Ona i jej mama są okrągłe jak piłeczki, ale nie dlatego, że “to rodzinne”, tylko dlatego, że jedzą bez umiaru. I nie mówię tutaj o zdrowych przekąskach – o świeżych owocach i warzywach lub koktajlu czy domowych, pełnoziarnistych ciasteczkach.

Panie uwielbiają wszelakie fast foody i inne niezdrowe posiłki. A to mrożona pizza, tutaj hamburger z budki, wieczorem paluszki, w niedzielę blacha ciasta wielkości pola golfowego. Geny to one mają, ale do obżarstwa! Rozumiem, że każdemu zdarza się zgrzeszyć, ale takie grzeszki to już chyba przestępstwo! Zastawia mnie tylko, jak duże rachunki za prąd płaci rodzina Hani, bo w jej domu lodówka to chyba nigdy się nie zamyka…

A więc?

Drogi Czytelniku, być może już zrozumiałeś, jaki jest wspólny temat przytoczonych powyżej historii. Jeśli nie, to Ci powiem: hipokryzja. Dlaczego dzieje się tak, że większość ludzi mówi jedno, a robi drugie? Czy opisując pięknymi słowami swoje idee chcą stać się lepsi? Czy mówią o tym, bo to jest modne, a oni chcą być na topie?



14 komentarzy

  • Madrze gadasz, mnie wkurza takie cos, papla jaka to nie jest super bo to bo tamo, bo dietka bo zdrowe jedzenie, a jak nic nie widzi to robi swoje i wpieprza cala paczke chipsow

  • Często jest też tak w szkole, że jedni mówią jedno a robią drugie. To jest bardzo nie miłe a wręcz bezsensowne, więc rozumiem twoje zażenowanie.. Dlatego zgadzam się z tobą.

  • Cóż, nie wiem czy zaliczam się do osób opisanych powyżej, ale tak, jestem na diecie. Jednak nie mogę powiedzieć, że brzydzę się czekoladą, chipsami, itd. Pozwalam sobie na coś takiego raz – góra dwa razy w tygodniu.
    Nie popadajmy w skrajności.

  • Święta prawda
    Wyjąłes mi te słowa z ust.Wszyscy ci vega i na diecie to powinni regularnie do psychologa chodzić bo to oprócz hipokryzji nowa choroba 21w.

  • Świetnie napisany tekst. Przejście na jakąkolwiek dietę powinno byc podyktowane zaleceniami lekarza albo osobistymi przekonaniami a nie chwilowa modą. Mnie osobiście bardzo denerwuje obecna moda na gluten. A ludzie wypisują takie bzdury na temat glutenu ,że to się w głowie nie mieści.

  • A ja się z Tobą nie zgodzę. Jak sam piszesz, Kasia nie ma celiakii, więc fakt, że od czasu do czasu zje sobie tą pizzę, na pewno jej nie zaszkodzi. I nic Ci do tego, serio. W kwestii wege to powiem tak… Mam przyjaciółkę wegankę, która jednak robi wyjątki- ostatnio zaprosiłam ją na 18stkę mojej młodszej siostry i oczywiście nie było tam wegańskiego jedzenia, bo dla jednej osoby nikt nie nagina całego jadłospisu… Koleżanka nie chciała ani siedzieć głodna cały wieczór, ani urazić jublilatki robiąc “pokazówkę”, więc zjadła po kawałku tortu i pizzy. Jak mówi, przecież i tak całe życie robi dla zwierząt więcej niż 90% ludzi, więc jak raz zrobi wyjątek to świat też się nie zawali. A kolega, o którym piszesz, był po imprezie- po alkoholu: zawsze podejmujesz wtedy rozsądne decyzje? Może też potem tego żałował, ale nie chciał się do tego przyznać. To, że Ty robisz wszystko na 100%, nie znaczy, że ktoś inny nie może robić tego tylko na 70, czy 80 i czuć się z tym dobrze. Proponuję zająć się własnym życiem i talerzem…

    • z glowa wszystko ok? babo ty w ogole nie czytasz co kolo napisal

      kasia ni ema cieliakii ale sie chwali ze jest na bezglutenowej a na pizze chodzi i to jest twoim zdaniem ok???

      w ogole ty zapraszasz swoj eprzyjaciolki na osiemnatke siostry> co s jest chyab nie tak

      a koles za kazdymr azem ma wyrzuty sumienia ze wcisnal kebaba ?? ogarnij sie babao

  • Nie lubię popisów, nie lubię hipokryzji, ale nie oceniam, bo nie znam w 100% życia tej osoby i jego/jej myśli. To co cię w nich wkurza, może być tylko czubkiem góry lodowej. Zachowanie, które jest wynikiem wydarzeń z przeszłości. A może gościu potrzebuje tego kebaba po alkoholu, by nie zwariować? Nie dowiesz się tego, bo ludzie są dobrzy w ukrywaniu emocji i często też swojej przeszłości. W żadnym wypadku nie mówię, że to co robią jest godne pochwały, bo jak powiedziałam – nie podoba mi się to. Jednak nic mi do tego. Nie jestem też do końca po twojej stronie, bo mimo wszystko patrzysz na sytuacje tylko ze swojej perspektywy (takie odnoszę wrażenie), czego fanką też nie jestem. Przyznam jednak, że post jest potrzebny, bo na pewno ktoś przejrzy na oczy po przeczytaniu go.

  • Z dietą się zgadzam w 100% moja teściowa niby wiecznie jest na diecie, a kiedyś się przyznała, że potrafi 0,5 kg michałków na raz zjeść 😀 ahhh te “geny”

  • Ja mam problem z tym, że będąc na diecie wegańskiej zdarza mi się nosić skórzane buty (od jakiegoś czasu nie kupuję, ale kilka par starych mam i przecież nie wyrzucę). Dlatego na pytanie czy jestem weganką odpowiadam ironicznie “Tak – w skórzanych butach”. Ludzie często nie łaczą diety z butami, więc kwestia niekonsekwencji gryzie głównie mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 


Nie przegap nowości

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco ze wpisami na blogu!

Dzięki! Sprawdź pocztę i kliknij w link potwierdzający!