Pizza po polsku – 7 porad jak spieprzyć klasyczne danie

Pizza po polsku – 7 porad jak spieprzyć klasyczne danie

Dzisiejszy wpis to mały antyporadnik robienia pizzy. Do jego stworzenia natchnęły mnie obecne wszędzie “pizzerie” i nieprzyjemne doświadczenia z nimi związane, takie jak chęć oszczędzania na wszystkim, na czym tylko się da.

Ciasto

Składniki na ciasto zna chyba każdy: mąka, woda, drożdże, oliwa, odrobina soli i cukru. Ale pamiętajmy, od samego początku należy oszczędzać. Oliwę zamieniamy na olej. Obydwa tłuste, a po co przepłacać, skoro nie widać różnicy?

Podczas przyrządzania pizzy pamiętajmy, że ciasto jest najważniejsze! Zróbmy gruby placek, w końcu to on gra główną rolę w tym daniu, a nie jakieś śmieszne dodatki! Niech będzie mega gruby, 5 cm to minimum! I naprawdę nieważne, czy będzie smakować jak guma, czy będzie chrupiący. Ważne, że w ogóle będzie!

Sos pomidorowy? Zapomnij!

Skoro placek jest gotowy, czas czymś go posmarować. Przygotowanie własnego sosu z pomidorów, ziół i oliwy to strata czasu i wyrzucanie pieniędzy w błoto! Użyjmy koncentratu pomidorowego – przecież jest z pomidorów, więc to to samo! I koniecznie najtańszy, bo oszczędności są najważniejsze.

Mnóstwo dodatków!

W menu wymieniliśmy poszczególne składniki pizzy – więc w teorii musi ich być dużo! Niech będzie przepych i bogactwo! Brokuły, kukurydza, pieczarki, szynka. Więc to wszystko będzie: 1 różyczka brokuła, łyżka kukurydzy z puszki, dwie stare pieczarki pokrojone na plasterki, najtańsza konserwowa szynka. Obiecaliśmy, więc daliśmy, problemu nie ma! Idźmy dalej.

Przecież ser to ser

Powinna być mozarella, ale dajmy goudę, bo jest tańsza! Dobrze, że w menu napisaliśmy “ser”, więc nikt nie będzie robił problemów. Z goudy będzie dużo tłuszczu, ale nie ma się co martwić, damy ogromną ilość keczupu, by ukryć ten tłusty posmak!

Lepiej spalić niż niedopiec

Pizza ląduje w piecu, zasłużona przerwa. Wymykamy się na zewnątrz na papieroska, telefon, chwilka przerwy.

Czas szybko mija, wyciągamy pizzę. Ups, spalona! Nie szkodzi, głodny klient nie wybrzydza. A przecież lepsza przyrumieniona (taki optymistyczny zamiennik do “spalona”) pizza niż surowa, prawda?

Litr keczupu

Już prawie kończymy. Jeszcze sosy: weźmy keczup (koniecznie najtańszy), do tego klasyczny sos czosnkowy (jogurt naturalny z majonezem i ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę). Zapakujmy ich dużo, by klient mógł nimi zabić ohydny smak pizzy.

Dostawa

Jeśli nasz klient jest w lokalu – ma szczęście: uda mu się zjeść ciepłą pizzę. Jeśli zamawia z dostawą do domu – cóż. Musi liczyć się z tym, że dostawa się opóźni i będzie jeść zimne. Ale przecież włoży do mikrofalówki i będzie wporzo!

Podsumowanie

Takie lokale nie powinny nazywać się pizzeriami tylko lokalami typu pizzeria. Bo co to za pizza, którą przygotowuje się na odpier…? To powinno być karalne!

Oczywiście nie każdy lokal serwuje pizzę zgodnie z powyższymi zasadami. I Bogu dzięki, że są jeszcze miejsca, w których można zjeść przepyszną pizzę!

Ja sam lubię zjeść dobrą pizzę (a kto nie lubi?), nieważne, czy w lokalu, czy domową. Dziś zrobiłem dietetyczną pizzę – bez sosu pomidorowego i bez sera! Bardzo minimalistyczna, ale i bardzo smaczna:

Pizza

Przepis na tę pizzę możesz znaleźć tutaj.

A Ty jakie masz doświadczenia z pizzeriami? Podziel się w komentarzu!



15 komentarzy

  • Zgadzam się z wpisem, jednakże czym muszę wszystkich zasmucić to, że kuchania włoska w Polsce jest bogatsza, niż stricte we Włoszech.. brzmi absurdalnie, ale jestem świeżo po przylocie z Włoch i ani razu nie zjadłam tam lasagne :(( Byłam w Pescarze, nadmorskim mieście, nie tak turystycznym wiec spodziewałam sie włoskich rarytasów, a nie masówy pod turystów. Pizzeria na pizzeri, owszem, nie powiem, pizze smacznie, ale makaron to moze dwa rodzaje i zero lasagne.. praktycznie Włosi tylko jedzą pizzę, ale kazda jest wykwintna, są białe i czerwone pizze, na cienkim pyszny cieście, z pachnącą oliwą, mozarellą (jadłam nawet taką gdzie kula mozarelli była na środki pizzy), pychota. 🙂
    Jak chce się zjeść puszną pizzę to Pescare i Green Dragon polecam!

  • Ojejku aż muszę skomentować:).
    Zamiast mozarelli gouda? Pracowałam w kilku restauracjach/pizzeriach i z gouda nie miał nic wspólnego blok, który przyjeżdżał do nas. Gouda to byłby rarytas. A tak na kuchni lądowały bloki seropodobnego gówna 🙂 co najsmieszniejsze- ludzie chcą pizze z lokalu w którym jest tanio i tłusto. Przecież trzeba się najeść?:)tak wygląda niestety mentalność (nie wszystkich) polaków.
    Uwielbiam prawdziwą, chrupiącą pizze, którą można zjeść rękoma i nic nie cieknie ani się nie wysypuje:))
    Piątka!

    • Co zostało zobaczone (a właściwie przeczytane), już się nie odzobaczy. Wolę nie myśleć co robią w niektórych restauracjach 🙁

      • Oj trzeba naprawdę uważać. Bo niektóre restauracje mają tak smieciowe jedzenie… po kilku latach “kariery” gastronomicznej czuję wielkie obrzydzenie do niektórych lokali. :))

  • Okej, wszystko rozumiem, ale sos czosnkowy w takiej wersji nie jest wcale taki zły. Od zawsze robię go w taki sposób, z tym że dodaję jeszcze ziół prowansalskich dla smaku oraz używam majonezu, który jest bardziej kwaskowaty niż słodki. Wszyscy znajomo go zawsze zachwalają, coś robię nie tak? 😀

  • Niestety, pizza w lokalach zazwyczaj jest naprawdę okropna. My robimy swoją, nie kupujemy w ogóle. Nie da się zjeść takiej kupnej, zwłaszcza po tym, jak znamy swoją 😉

  • A ja akurat lubię taką na grubym cieście i z dużą ilością dodatków, może dlatego, że z dzieciństwa pamiętam takie robione w domu i, o zgrozo, w prostokątnej blasze. Co nie zmienia faktu, że jak widzę na niej szynkę konserwową to mam ochotę rzucić nią o ścianę, bo dodatki muszą być dobrej jakości 🙂

  • Robię pizze sama. O przyznaję, zamienia oliwek na olej, bo zwyczajnie nie mogę znieść zapachu oliwek, a czuję je wszędzie, gdzie tylko się kę doda. Mam jedną pizzerie, która robi świetna pizzę za kosmiczna cenę. Ale jakość idzie w parze z droższy jedzeniem. Jest boska i na górze nie ma tony goudy.

  • Ha ! Mam to szczęście że mój osobisty mąż sam robi pizze. Ciasto jak dla nas idealne. Sos robi też sam, w sezonie z naszych pomidorów. 🙂 Jeżeli wybieramy pizzerie , hmm różnie to bywa z jakością pizzy

  • Haha, w samo sedno! Chociaż lubię sos czosnkowy do pizzy 😉 Ale może trochę bardziej wyrafinowany 😉 Za to najlepszą pizzę przygotowuję sama i nie popełniam tych grzechów, chociaż, sorry, daję olej, bo taki mam przepis od mamy i zawsze ciasto wychodzi ekstra 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 


Nie przegap nowości

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco ze wpisami na blogu!

Dzięki! Sprawdź pocztę i kliknij w link potwierdzający!